ZIMOWY WEEKEND W GÓRACH

Korzystając z kilkunastodniowego pobytu na Śląsku i z wolnego weekendu, postanowiliśmy wybrać się na krótki wypad w góry z dziećmi. W ubiegłym roku po raz pierwszy odważyliśmy się pójść w góry z chłopakami, z noclegiem w schronisku i bardzo miło wspominamy tę wyprawę. W Poznaniu śniegu jak na lekarstwo, więc tym bardziej wizja śniegowych szaleństw chłopców zachęcała nas do wyjścia w góry. Może tylko to, że chłopcy byli już rok starsi i w związku z tym ciężsi o kilka kilogramów nieco budziło nasze obawy (co do naszej kondycji), ale nie zraziło nas to. Tyle tylko, że w tym roku zamiast 2 sanek zabraliśmy 1 sanki i 1 nosidło (plus jeden plecak z ubraniami na zmianę i prowiantem na drogę). Nasze założenie na trasę było następujące: w piątek, dzień pierwszy, dojeżdżamy do wyciągu w Korbielowie i wjeżdżamy nim na Halę Szczawiny (1060 m n.p.m.). Dalej idziemy już zieloną i niebieską trasą narciarską na Halę Miziową (1290 m n.p.m.) i nocujemy w schronisku Na Hali Miziowej. W sobotę, drugiego dnia, pokonujemy trasę z Hali Miziowej na Rysiankę (1254 m n.p.m.), przez Trzy Kopce. Pokonanie tego ok 7 km odcinka zajęło nam niespełna 6 godzin. Po drodze były przerwy na piknik w śniegu, na rzucanie się śnieżkami i zabawę w chowanego. A największą frajdą było celowe zapadanie się w śniegu, im głębiej, tym większy fun, wiadomo. Pogoda nie rozpieszczała nas zanadto, bo słońce prawie cały czas było za chmurami. W tej trasie najgorszym odcinkiem jest ostatnie kilkadziesiąt metrów, kiedy to już widać, że jest się blisko celu, ale wciąż się do niego idzie. I idzie i idzie i to pod górkę! W dodatku chłopcy byli już zmęczeni (nie mniej niż my) i chcieli siedzieć na sankach (!!!), więc negocjowaliśmy każdy ich krok. W schronisku Rysianka mieliśmy nadzieję na dłuższy odpoczynek (nie wiedzieć skąd ta nadzieja, bo doświadczenie z poprzedniego roku wskazywało, że chłopaki po zjedzeniu obiadu mają znowu baterie załadowane do pełna). Tymczasem zrobiło się ciemno, a chłopaki musieli spożytkować energię. Na szczęście sami wymyślili, że pójdą pozjeżdżać na sankach i poświecić latarką (to jedna z najlepszych zabaw ostatnimi czasy). Po 1,5 godz wrócili do pokoju. Zmęczeni! 🙂 Do tego momentu wszystko przebiegało według planu. Kolejnego dnia rano, trzeciego i już ostatniego, okazało się, że nasz plan by wrócić tą samą trasą, tzn z Rysianki przez Halę Miziową (gdzie zostawiliśmy część rzeczy) i do wyciągu, a to wszystko do 16, bo wtedy zamykają wyciąg, będzie trudny do zrealizowania. Pogoda jeszcze bardziej się pogorszyła, zrobiło się chłodniej i wiał dość silny wiatr, który ten chłód potęgował. Postanowiliśmy więc, że Mateusz pokona zaplanowaną trasę sam i autem przyjedzie do Złatnej Huty (711 m n.p.m.), gdzie się spotkamy, a ja w tym czasie zejdę z chłopakami najbardziej popularnym czarnym szlakiem z Rysianki. Mateusz wyruszył wcześniej, a my zjedliśmy porządne śniadanie i ciepło się ubraliśmy. Gdy wyszłam z chłopakami ze schroniska, już po kilku sekundach przekonałam się, że decyzja o rozdzieleniu się była słuszna, bo warunki pogodowe były takie, że wcześniej planowana trasa byłaby baaaardzo dużym wyzwaniem. Czarna trasa z Rysianki, którą miałam do pokonania, prowadzi cały czas w dół, więc z łatwością transportowałam Filipa na sankach. Miałam też nosidło dla Leona, ale w ogóle się ono nie przydało, bo Leo całą trasę przebiegł, dosłownie. Mateusz obrał takie tempo, że zdążył jeszcze do nas dołączyć na czarnym szlaku z Rysianki, co mnie bardzo ucieszyło, bo przestałam budzić wielkie zainteresowanie wszystkich, którzy mnie mijali. Rzeczywiście przyznaję, że musiałam wyglądać interesująco – jakaś szczupła dziewczyna schodząca z gór z dwójką dzieci, z sankami i nosidłem. Ale to mało ważne. Najważniejsze bowiem jest to, że spędziliśmy miły, rodzinny weekend w górach i wróciliśmy bogatsi o kolejne doświadczenia.

Tutaj możecie zobaczyć nasz rodzinny wypad w Beskid śląski w ubiegłym roku: http://jolilu.pl/index.php/2018/03/12/gory-z-dziecmi-zima/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *